01:00 A potem nazwali go bandytą; film dokumentalny kraj prod.Polska (2002); reż.:Grzegorz Królikiewicz; STEREO, Dla małoletnich od lat 12 02:00 Azyl na piaskach; reż.:Krzysztof Kalukin; Dla małoletnich od lat 12 03:10 Zakończenie dnia TVP HD 02:15 A potem nazwali go bandytą; STEREO, Dla małoletnich od lat 12 03:11 Aleja gwiazd na L4; magazyn; STEREO 03:25 Pierwszy milion; magazyn; STEREO 03:49 Sprint przez historię Przemysława Babiarza; magazyn; STEREO 04:13 Serwis INFO wieczór - podsumowanie; STEREO 04:28 Pogoda Info; STEREO 04:32 Sportowa niedziela; STEREO A potem nazwali go bandytą ingyenes filmeket közvetít magyarul felirattal. Nézd meg a filmet online, vagy nézd meg a legjobb ingyenes 1080p HD videókat az asztalon, laptopon, notebookon, lapon, iPhone-on, iPad-on, Mac Pro-on és több. A potem nazwali go bandytą. Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu - urodził się (1915) i mieszkał w Waksmundzie.W ciągu zaledwie czterech lat (1943 - 1947) stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Vhetman. A potem nazwali go bandytą … Editor: Clear; All Movies 3; TV Shows 0; Department Directing 2; Production 1; Editing 1; Writing 1; URL. You need to be logged in to Vay Nhanh Fast Money. Wychowany w tradycji góralskiej i patriotycznej przez całe swoje życie walczył o wolną i suwerenną Ojczyznę. „Wyróżniał się silnym charakterem, góralską „honornością”, graniczącą czasem z butą i brakiem dyscypliny, wynikającym raczej ze szczególnego poczucia godności osobistej i wolności. Ale umiał być bezpośredni, także szczery i miał poczucie humoru. Mimo twardego charakteru cieszył się niekłamaną sympatią. Zaś w ocenie spraw i ludzi był klasycznym wytworem kultury ludowej i góralskiej, zawsze jej dokonywał w kolorach białym lub czarnym. Ludzi dzielił na swoich i obcych, tych, którym można wierzyć i tych, których należy najpierw poznać” - pisał o Kurasiu, Bolesław Dereń w pracy pt. „Józef Kuraś „Ogień” .” Urodził się 23 października 1915 roku we wsi podhalańskiej o nazwie Waksmund, leżącej koło Nowego Targu, u podnóża Turbacza. Był jednym z sześciorga dzieci Józefa i Michaliny z familii Ligęza. Z domu rodzinnego podobnie jak bracia i siostra wyniósł katolickie i patriotyczne wychowanie. Po latach Józef wspomniał swojego ojca następująco: „polecał nam naśladować bohaterów naszych narodowych, jak: Stefan Czarniecki, Tadeusz Kościuszko, książę Józef Poniatowski i innych, czego sam uczył się od tutejszego księdza Józefa Ogonkiewicza, który mieszkał u nas w domu i wpajał mu w umysł swoje nauki... a potem przekazywał je nam – swoim synom i córce... dawał nam osobisty przykład będąc oddanym społecznikiem wsi i patriotą. Założył Kółko Rolnicze, Straż Pożarną, pełnił przez 7 lat funkcję wójta, zorganizował Drużynę Podhalańską, której był prezesem... W latach I wojny światowej przyczynił się do ukrycia dzwonu i sygnaturek miejscowego kościoła przed władzami austriackimi... W 1918 roku stanął na czele manifestacji mieszkańców Waksmundu, która wraz z nim udała się do Nowego Targu, aby zaprotestować przeciw pokojowi brzeskiemu zawartemu między Niemcami, a bolszewicką Rosją Włodzimierza Lenina... 5 lat później utworzył koło Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, które później w połowie lat trzydziestych działało jako Koło Stronnictwa Ludowego. Jego członkowie, a było ich około 50 spotykali się w każdą niedzielę w domu niejakiego Kurdasa (Franciszka Waksmundzkiego), gdzie czytali i analizowali ludową prasę... W październiku 1931 roku ojciec brał udział w manifestacji ludowców w Nowym Targu, a w 1933 roku w szturmie na Starostwo Nowatarskie... włączył się też do bojkotu wyborów sejmowych w 1935 roku, zaś w czasie wiecu zorganizowanego w 1937 roku ojciec został ciężko pobity przez policję.. był zawsze dla nas wzorem do naśladowania... najstarszy brat Władysław służył w Legionach Piłsudskiego, Wojciech i Jan walczyli z Ukraińcami o Lwów, a także brali udział w wojnie polsko-rosyjskiej w 1920 roku. W czasie okupacji prowadzili akcje partyzanckie, za co Wojciecha i Michała hitlerowcy wywieźli do obozu w Płaszowie, skąd Michał już nie powrócił... W głąb III-Rzeszy została wywieziona moja siostra Maria...”. LATA MŁODZIEŃCZE JÓZEFA KURASIA W latach 1921- 1926 uczęszczał do szkoły powszechnej w Waksmundzie. Gimnazjum w Nowym Targu ukończył w 1933 roku. Następnie pomagał rodzicom w gospodarstwie i zajmował się polityką. Bolesław Dereń w książce zatytułowanej „Józef Kuraś „Ogień” pisał: Józef „rzuca się w wir walki politycznej, jaka toczy się wtedy między opozycją a sanacją. Wszędzie chce być pierwszy, czy to podczas procesu brzeskiego, czy później podczas kłótni z tutejszym księdzem... Walkę tę w szeregach Stronnictwa Ludowego przerywa powołanie go w r. 1936 do odbycia czynnej służby wojskowej.” Początkowo służył w 2 Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku. Następnie skierowano go do szkoły podoficerskiej Korpusu Ochrony Pogranicza w Głębokiem. Po jej ukończeniu awansował do stopnia kaprala. Dalszą służbę pełnił w Słobódce koło Wilna. Po zakończeniu służby wojskowej wrócił do Waksmundu. Zajął się uprawą roli i polityką podobnie jak wcześniej w okresie przed wojskiem. 13 lutego 1939 roku Józef Kuraś ożenił się z Elżbietą Chorąży. 31 marca tego samego roku zmarła matka Józefa, Michalina Kurasiowa. W maju 1939 roku Kuraś odbył ćwiczenia wojskowe w 1 Pułku Strzelców Podhalańskich (1PSP) w Nowym Sączu. 3 miesiące później został powołany do wojska w ramach powszechnej mobilizacji kraju, przeprowadzonej w celu jego obrony przed atakiem niemieckim. R. Zasiwski w pracy pt. „1 Pułk Strzelców Podhalańskich 1918 – 1939” o Józefie Kurasiu napisał „ Walczył w szeregach 8 kompanii pod dowództwem kpt. Lucjana Świerczewskiego, w której służył także sierżant podchorąży A. Bachleda z Nowego Targu. Kompania ta, jak i cały pułk, pozostawała od 3 września w ciągłej walce z nacierającym nieprzyjacielem. Jej szlak bojowy wiódł od Limanowej przez Nowy Sącz, Bobową, Szymbark, Jasło, Krosno, Dynów, Birczę, Mościska i Las Janowski. 18 września, na drugi dzień po przekroczeniu polskiej granicy przez armię radziecką, dowództwo 1 PSP postanowiło się poddać, tym bardziej, że ten pułk został okrążony. Rozmowy kapitulacyjne podjął mjr Marcin Serafiniuk – od 10 września dowódca pułku.” Kuraś z innymi żołnierzami planował przedostać się na Węgry, a następnie do Francji. Jednak tego przedsięwzięcia nie udało się im zrealizować. Józef po tułaczce, 14 października 1939 roku, wrócił do Waksmundu, gdzie zajął się gospodarowaniem w rodzinnym majątku oraz dowozem towarów z różnych stron Polski do restauracji w Nowym Targu. W 1940 roku wiózł towar z Żywca i w czasie kontroli dokumentów został zatrzymany przez niemiecki patrol. Ponieważ przy sobie dokumentów nie posiadał aresztowano go i osadzono w prowizorycznym więzieniu w Juszczynie koło Makowa Podhalańskiego. Stamtąd udało mu się zbiec po wyłamaniu kraty z okna. 17 grudnia 1940 roku Kurasiom urodził się syn. Uradowani rodzice nadali mu na imię Zbigniew. DZIAŁALNOŚĆ KURASIA W LATACH 1941-1945 Od czerwca 1941 roku walczył z Niemcami pod sztandarem konspiracyjnej Konfederacji Tatrzańskiej, stanowiącej organizację podhalańskich ludowców. Oddział, którym dowodził zwalczał Gorallenvolk współpracujący z Niemcami, działał przeciw propagandzie nawołującej głównie młodzież Podhala do wyjazdu w głąb III Rzeszy celem podjęcia tam pracy, występował przeciw zarządzeniom niemieckim np. obowiązkowym kontyngentem nakładanym na ludność, czy wywożeniu drzewa do tartaku, które po odpowiedniej przeróbce miało służyć okupantowi na potrzeby wojny. Prowadził też akcje skierowane przeciwko instytucjom działającym na rzecz Niemiec w Łopusznej, Szaflarach, Odrowążu i Ostrowsku. Partyzanci Kurasia w czerwcu 1943 roku rozbroili a następnie zlikwidowali dwóch policjantów Benala i Kruszewskiego, którzy przebrali się za turystów i jak się potem okazało mieli zdekonspirować oddział Józefa Kurasia. W odwecie Niemcy 29 czerwca tego samego roku, otoczyli dom familii Kurasiów, mordując żonę Józefa, Elżbietę, ich syna Zbigniewa i ojca, liczącego wówczas 73 lata. Po egzekucji spalili wszystkie zabudowania należące do Kurasiów. Niemcy jeszcze kilka razy napadali na Waksmund rozstrzelali 5 partyzantów a 33 mieszkańców wywieźli do obozu w Szebniach koło Jasła, zaś końcem września 1943 roku 52 osoby, uznane przez Niemców za szczególnie sprzyjające partyzantom, zostały aresztowane a następnie osadzone w obozie w Płaszowie. Kuraś współpracował z oddziałami Armii Krajowej (AK) w okresie od 10 lipca do 27 grudnia 1943 roku. Stworzono wówczas wspólną grupę partyzancką „Wilk”. Jednak Kuraś zachował autonomię i nie podporządkował się nigdy dowództwu AK. Samego Kurasia oskarżono o okradanie chłopów i samowolne opuszczanie obozu partyzanckiego. Przez jakiś czas trwało śledztwo w jego sprawie. Prawdopodobnie sporządzono na niego pisemny wyrok śmierci. Od wiosny 1944 roku oddział Kurasia ps. „Ogień” , jako najsilniejszy w górach, działał w ramach Ludowej Straży Bezpieczeństwa (LSB) i politycznie był podporządkowany Powiatowemu Kierownictwu Ruchu Ludowego (PKRL) w Nowym Targu. Zgodnie z decyzją Powiatowej Delegatury Rządu oddział „Ognia” dokonywał na Podhalu likwidacji Niemców i ich współpracowników. W październiku 1944 roku umorzono dochodzenie przeciw Kurasiowi – o którym pisałem powyżej. Józef Kuraś podporządkował się dowództwu Armii Ludowej (AL), ale nie zerwał swego związku z PKRL. Wojciech Kuraś (brat J. Kurasia) w swoich wspomnieniach napisał: „ „Ogień” łączył się do walki z wrogiem, z każdym, kto tę walkę prowadził, czy to była Armia Krajowa, czy Armia Ludowa, czy partyzanci ruscy, ale ciągle trwał przy organizacji chłopskiej, bo tam było jego miejsce. Podawanie, że przystał tu, to tam, jest nieprawdziwe i zmyślone. Uznawał wiarę i towarzyszów, czy kolegów wspólnych walk, ale swojej wiary, swoich idei nigdy nie myślał się zaprzeć.” Nieważne było – zdaniem „Ognia” - z jaką siłą się współpracowało w walce z okupantem hitlerowskim, liczył się cel, czyli zwycięstwo nad nim. Partyzanci Kurasia współpracując z oddziałami AL 20 stycznia 1945 roku rozbili pod Klikuszową pokaźną kolumnę niemieckich samochodów ciężarowych. Raniono wówczas około 130 Niemców. W dniach od 26 do 28 stycznia tego roku oddział „Ognia” wraz z żołnierzami Armii Czerwonej brał udział w akcji wyzwoleńczej Nowego Targu i okolic spod okupacji hitlerowskiej. DZIAŁALNOŚĆ KURASIA W LATACH 1945-1947 Po wyzwoleniu Nowego Targu i okolic Kuraś rozwiązał oddział. Partyzanci złożyli broń w obecności komendanta wojennego mjra NKWD Leonida Masłowa. Następnie „Ogień” wraz z ppor. Sieleckim z AL zaczęli tworzyć zalążki przyszłej Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej. Kuraś pełnił funkcję Kierownika Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Nowym Targu. Ciążyły na nim zarzuty o nadmiernym spożywaniu alkoholu, znikaniu z magazynów broni i współpracy z AK. Wkrótce Kuraś zrozumiał, iż Polska, o którą walczył nie istnieje. Nie podobało mu się, że patrioci, którzy toczyli boje z Niemcami o wolną, niepodległą Ojczyznę teraz przez nową władzę ludową są szykanowani, więzieni, wywożeni w głąb Związku Radzieckiego. Szczególnie ostro krytykował aresztowania żołnierzy AK przez władzę Polski Ludowej. Rozpowszechniał informacje o mordzie oficerów polskich w Katyniu, którego dokonał stalinowski NKWD. Józefa Kurasia wezwano, aby stawił się 11 kwietnia 1945 roku w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Ten jednak tego nie zrobił. Udał się kolejny raz w góry, gdzie zaczął organizować nową konspirację i partyzantkę, skierowaną tym razem przeciw komunistom oraz dyktaturze Polskiej Partii Robotniczej (PPR), służącej ZSRR. Kuraś uważał, że należy podjąć walkę z ludźmi umacniającymi socjalizm, którzy stoją na drodze do odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności. Głównie wymieniał tutaj pracowników Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji. Wrogów widział też w Wojskach Bezpieczeństwa Wewnętrznego zmienionych później na Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w Żydach, członkach PPR, o których mawiał: „płatni pachołkowie rosyjscy.” Kuraś prowadził również akcje przeciw kolaborantom niemieckim, nacjonalistom słowackim za ich powojenną działalność antypolską. Wydawał wyroki śmierci na wszelkiego rodzaju przestępców. Szukał pomocy i kontaktów z Zachodu, uznając rząd emigracyjny za jedyną legalną władzę Ojczyzny. Nawiązał współpracę z ugrupowaniem „Wolność i Niepodległość” oraz z oddziałem Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). 21 kwietnia 1946 roku w Wielkanoc Kuraś pojął za żonę Czesławę Polaczyk. Ślubu udzielił im ks. Józef Dewera proboszcz parafii w Ostrowsku. Wybranka Kurasia była córką Bronisława, z którym współpracował w konspiracji już od dłuższego czasu. WYKAZ NIEKTÓRYCH AKCJI PRZEPROWADZONYCH PRZEZ ODDZIAŁ KURASIA 17 kwiecień 1945r. - zlikwidowanie 4 funkcjonariuszy PUBP w Nowym Targu. 11 maj 1946r. - rozbrojenie i zlikwidowanie 7 milicjantów na posterunku w Łapszach Niżnych. 11 lipiec zastrzelenie Jana Racławskiego współpracującego z Niemcami w okresie okupacji i z komunistami po wojnie. 18 sierpień „Ogniowi” uwolnili 62 więźniów z więzienia św. Michała w Krakowie. Zostali oni uwięzieni przez komunistów za działalność w AK, NSZ, i w Batalionach Chłopskich (BCH). Podczas akcji zabrano dużą ilość broni z wartowni. 25 sierpień 1946r. - uwolnienie ze szpitala św. Łukasza w Krakowie partyzantów Kurasia tj. Tadeusza Pulmańskiego i Eugeniusza Kajdrysa. 22 styczeń zabito w Wyciążach koło Krakowa Karolczyka i Bentkowskiego za współpracę z PPR i UB. Józef Kuraś w jednej z ulotek z 1946 roku, skierowanych do mieszkańców Podhala ostrzegał: „ Pamiętajcie, że wszyscy zdrajcy, którzy wyrzekli się polskości wstępując w szeregi konfidentów UBP, KBW, MO, ORMO lub zajęli kierownicze stanowiska celem śledzenia i tępienia prawdziwych Polaków, będą na każdym kroku wieszani i strzelani nie patrząc na ich pochodzenie, a dobytek ich zostanie skonfiskowany na rzecz oddziałów partyzanckich. Pamiętajcie, że jest to dla was – wyrzutki społeczeństwa- ostatnie upomnienie.” ŚMIERĆ KURASIA Najważniejszą sprawą dla PUBP w Nowym Targu było rozbicie oddziału Kurasia. Wcześniej podjęto kilkanaście nieudanych akcji. Powiodła się dopiero ta ostatnia z 1947 roku. Najpierw uzyskano informację, że obóz „Ognia” usytuowany jest w górach za Turbaczem. Następnie uzgodniono plan operacji, którą dowodził kpt. Dworakowski. Do dyspozycji miał 100 żołnierzy i kilku funkcjonariuszy UB. Wyruszono na obóz Kurasia 17 lutego 1947 roku. Następnego dnia siedzibę zdobyli komuniści. Partyzanci wycofali się, a następnie ukryli w okolicznych wsiach. Sam Kuraś udał się do domu Zagatów w Ostrowsku. Wkrótce miejsce pobytu „Ognia” zostało zdradzone. Żołnierze i funkcjonariusze UB otoczyli zabudowania rodziny Zagatów. Wywiązała się walka. Ponieważ dom Zagatów płonął Kuraś uciekł do sąsiedniego budynku, którego właścicielką była Maria Pach i ukrył się na strychu. I ten dom wkrótce otoczyli żołnierze Polski Ludowej. K. Strzelewicz w artykule pt. „Jak zginał „Ogień” pisał: „ Józef Kuraś postrzelił się śmiertelnie. Czterej żołnierze, którzy po samobójczym strzale watażki wdarli się na strych, ujrzeli „Ognia” w agonii, z rozwaloną skronią, z odkrytym mózgiem. Jego ręka uzbrojona w pistolet podnosiła się raz po raz konwulsyjnie... „Ogień” leżał nieprzytomny, miał zamknięte oczy... a my, doceniając w pełni wagę życia przywódcy bandy, jako źródła informacji, za wszelką cenę chcieliśmy go ocalić. Dlatego szybko przenieśliśmy rannego na ciężarówkę i po udzieleniu mu pierwszej pomocy przez sanitariusza KBW pomknęliśmy do oddalonego o 10 km Nowego Targu prosto do szpitala. Wyruszyliśmy ok. godz. 15-16. Szpital otoczony został kordonem żołnierzy KBW, zaś wewnątrz znajdowała się dodatkowa obstawa Milicji i UB.” Józef Kuraś zmarł 22 lutego 1947 roku. Jego zasługi upamiętniają tablica – umieszczona na dzwonnicy znajdującej się obok świątyni w Juszczynie- z napisem: „ mjr Józef Kuraś Syn Ziemi Podhalańskiej ps. „Ogień” zamordowany przez UB w 1947r. Miejsce Grobu Nieznane Walczył i zginął za Polskę bez komunizmu.” Pomnik w Zakopanem przy ulicy Kościuszki odsłonięty w 2006 roku przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i syna „Ognia”- Zbigniewa Kurasia. Pomnik pod Turbaczem odsłonięty w 2012 roku z napisem: „ Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Służby Bezpieczeństwa, Zgrupowania „ Błyskawica”, Józefa Kurasia „Ognia”, oddziału „Wiarusy” walczących w Gorcach o niepodległość Polski i wolność człowieka z niemieckim i komunistycznym zniewoleniem w latach 1942 – 1949.” Kazimierz Surzyn Źródła: Bolesław Dereń, Józef Kuraś „Ogień”, Monografia Makowa Podh., R. Zasiwski, 1 Pułk Strzelców Podhalańskich 1918-1939, K. Strzelewicz, Jak zginął „Ogień”, G. Królikiewicz – film dokumentalny „A potem nazwali go bandytą”, A. Kołakowski – piosenka „ Epitafium dla majora Ognia”. Bohaterem dokumentu jest Józef Kuraś, pseudonim"Ogień", góral urodzony i mieszkający w Waksmundzie. W ciągu zaledwie czterech lat (1943-1947) stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najposępniejszą legendą Tatr. Wciąż trwają dyskusje o człowieku, który pozostawił tyle nierozstrzygniętych, kłopotliwych do dziś pytań. Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu - urodził się (1915) i mieszkał w Waksmundzie. W ciągu zaledwie czterech lat (1943 - 1947) stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Od nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę, poprzez członkostwo w AK, "romans" z ludowcami i "karierę" w UB doszedł do postawy skrajnie opozycyjnej wobec władzy komunistycznej i do końca swojego krótkiego zresztą życia (w 1947 roku miał zaledwie 32 lata) walczył wraz ze swoim wiernym oddziałem przeciwko władzy ludowej. Zdradzony przez krajan, otoczony przez wrogów, próbował popełnić samobójstwo. Przewieziony ranny do szpitala, (prawdopodobnie) zażył tam truciznę. Był ofiarą, oprawcą, swoistym fenomenem. Praktycznie "ocenzurowany" od chwili śmierci aż do dziś. Dziś słowo "Ogień" wciąż budzi skrajne emocje. Na jego dźwięk AK - owcy odwracają głowy ze wzgardą, UB - owcy spluwają, sąsiedzi i krewni uparcie milczą, a dawni podkomendni opowiadają mit kończący się rytualnie którąś z pieśni o "Ogniu". Józef Kuraś nie miał pogrzebu. Jego ciała nie wydano rodzinie. Wieść niesie, że przeznaczono je studentom medycyny "dla nauki", którzy jednak odmówili prowadzenia badań na jego zwłokach. "Ognia" nie ma także i Podhale. O to przecież chodziło. Czasem tylko starzy górale śpiewają tragiczne epitafium. Ten konflikt ocen ciągnie się już całe dziesięciolecia. Wciąż trwają medytacje nad tęskniącym, ale zagubionym człowiekiem, który pozostawił niegdyś swoim zwichrzonym życiem tyle nierozstrzygniętych pytań. Pytań kłopotliwych do dziś. Być może dopiero śmierć tych skłóconych ze sobą ludzi jednego pokolenia uspokoi wreszcie Podhale, które w tym filmie jest metaforą całej Polski. Film dokumentalny, 56 min, Polska 2002 Scenariusz i reżyseria: Grzegorz Królikiewicz Strona zawiera informacje na temat godzin emisji (czyli kiedy leci) oraz obsady (kto występuje) dla A potem nazwali go bandytą. Jeżeli stacje telewizyjne planują w najbliższym czasie nadać audycję (premiera, powtórki) w sekcji najbliższe emisje umieszczone są informacje na temat jakiego dnia, o której godzinie oraz na jakiej antenie można obejrzeć program. W przypadku braku A potem nazwali go bandytą w ramówkach jakiekogokolwiek kanału wyświetlona jest lista poprzednich emisji z ostatnich 30 dni. Brak informacji na temat poprzednich i przyszłych wyświetleń oznacza, że żadna z ponad 180 stacji obecnych w programie telewizyjnym nie nadawała audycji i nie planuje tego w najbliższym czasie. Na stronie znajdują się informacje na temat tego kiedy będą powtórki lub kiedy będzie powtórka audycji A potem nazwali go bandytą. Poprzednie emisje A potem nazwali go bandytą w telewizji Emisja A potem nazwali go bandytą miała miejsce: 2019-01-25 09:50 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą Opis (streszczenie): Film dokumentalny poświęcony pamięci mjr Józefa Kurasia ps. "Ogień" (1915 - 1947), pochodzącemu z góralskiego, silnego rodu, który urodził się i mieszkał w Waksmundzie. W latach 1943 - 1947 stał się promienistą a potem posępną legendą Tatr. Czas trwania: 55min. / Polska / 2002 / film dokumentalny 2019-01-24 16:45 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą 2018-11-14 02:50 A potem nazwali go bandytą Czas trwania: 55min. / Polska / 2002 / film dokumentalny 2018-05-01 05:35 A potem nazwali go bandytą 2018-04-30 11:25 A potem nazwali go bandytą 2018-03-05 07:00 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą 2018-03-02 16:20 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą 2018-01-25 07:00 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą 2018-01-24 16:10 Historia Polski - A potem nazwali go bandytą 2017-09-23 01:00 Rzeczpospolita partyzancka - A potem nazwali go bandytą Czas trwania: 55min. / Polska / 2002 / film dokumentalny 2017-09-14 09:50 A potem nazwali go bandytą 2017-08-14 23:55 Żołnierze niezłomni - A potem nazwali go bandytą Czas trwania: 55min. / Polska / 2002 / film dokumentalny A potem nazwali go bandytą. - Józef Kuraś 'Ogień' - 'żołnierz wyklęty' Józef Kuraś urodził się 23 X 1915 r. w Waksmundzie. Pochodził z rodziny należącej do jednego z najstarszych tutejszych rodów. Z …БільшеA potem nazwali go Józef Kuraś 'Ogień' - 'żołnierz wyklęty'Józef Kuraś urodził się 23 X 1915 r. w Waksmundzie. Pochodził z rodziny należącej do jednego z najstarszych tutejszych rodów. Z rodziny związanej długoletnią działalnością z tzw. „ruchem ludowym”. W czasie kampanii wrześniowej walczył w szeregach 8 kompanii 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Po klęsce zdołał uniknąć niewoli i po nieudanej próbie przedostania się na Węgry wrócił do rodzinnej miejscowości. Po utworzeniu przez Augustyna Suskiego Konfederacji Tatrzańskiej (KT) w 1941 r. został naczelnikiem waksmundzkiej placówki, obierając pseudonim „Orzeł”. Aresztowania najważniejszych działaczy KT na początku 1942 r., doprowadziły do jej całkowitego 1943 r. z całej organizacji pozostała czynna jedynie grupa Kurasia, która skupiała ludzi pracujących przy „gospodarstwie wzorowym” na Hali Długiej pod Turbaczem. Niemieccy konfidenci wysłani w góry na jej poszukiwanie, w rejonie polany Gabrowskiej wpadli w zasadzkę i zostali zabici. W odwecie, Niemcy zamordowali ojca, żonę oraz dwu i półrocznego syna Kurasia, a rodzinny dom spalili. Po tej tragedii Kuraś zmienił pseudonim na „Ogień”.W lipcu, na polanie Stawieniec doszło do połączenia grupy Kurasia z oddziałem por. Władysława Szczypki „Lecha. Po tragicznej śmierci „Lecha”, oddział, któremu jesienią nadano kryptonim „Wilk,” założył zimową bazę w rejonie Czerwonego Gronia pod Turbaczem. W listopadzie, tymczasowy dowódca ppor. Jan Stachura „Adam” został odwołany ze stanowiska, a funkcję tę objął nowo przybyły por. Krystyn Więckowski „Zawisza”. Więckowski rozpoczął dowodzenie oddziałem od wprowadzenia koszarowej dyscypliny i próby likwidacji odrębności byłych „konfederatów”. Pod jego nieobecność, w okresie świąt Bożego Narodzenia, „Ogień” pozorując patrol udał się do Ochotnicy. Na drugi dzień po jego powrocie, kucharz biorący wodę ze strumyka zauważył podchodzących do obozu Niemców i „granatowych” policjantów. Doszło do krótkiej walki, w której zginęło 2 partyzantów. Oddział uległ rozproszeniu. Źródła AK sugerują, że atak Niemców był spowodowany samowolnym oddaleniem się „Ognia” od obozu. Bez wchodzenia w przyczyny, najistotniejszym okazał się sam fakt złamania rozkazu wraz z konsekwencjami. Przeciw Kurasiowi wszczęto dochodzenie, którego bliższe kulisy są jednak nieznane. Krążące pogłoski, o wydaniu przez sąd AK wyroku śmierci na „Ognia”, nie znalazły jak do tej pory potwierdzenia w dokumentach. Stwierdzono natomiast bezspornie, że samo dochodzenie zostało umorzone, a Kuraś miał się zameldować z rozkazu mjr. Adama Stabrawy „Borowego”, w oddziale kpt. Juliana Zapały „Lamparta”. Nigdy jednak do tego nie wiosny 1944 r. oddział „Ognia” ponownie działał samodzielnie. Jednak już w maju, wszedł w skład Ludowej Straży Bezpieczeństwa (LSB) nowotarskiej Powiatowej Delegatury Rządu. W październiku Kuraś został dowódcą oddziału egzekucyjnego LSB i wkrótce zaczęły się rozchodzić niepokojące wieści o jego bandyckiej działalności. Rozpowszechniane głównie przez rodziny ukaranych i ich znajomych, były niejednokrotnie odzewem na wykonywane przez niego wyroki z rozkazu władz podziemia. W grudniu „Ogień” podporządkował swój oddział Armii Ludowej. Jego ostatnią akcją w czasie okupacji niemieckiej było współdziałanie z ofensywą 1 Armii Gwardii gen. Greczki, która 27 stycznia zajęła Nowy Targ. Partyzanci „Ognia” przeprowadzili wtedy jeden z sowieckich oddziałów przez Turbacz od strony Kowańca, dzięki czemu Niemcy nie zdołali zniszczyć w Nowym Targu mostu na Czarnym Dunajcu. Kuraś wkroczył więc do miasta wraz z oddziałami AL oraz wojskami opinię zwolennika utworzonego w Moskwie PKWN, otrzymał od sowieckiego, wojskowego komendanta miasta, zadanie organizacji Milicji Obywatelskiej. Po kilku dniach udał się do Lublina gdzie otrzymał rekomendację do pracy w aparacie bezpieczeństwa, a także weryfikację stopnia wojskowego – porucznika. Następnie odbywszy kolejną podróż, tym razem do Warszawy, otrzymał w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, jako zdeklarowany członek PPR, skierowanie do pracy w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Nowym Targu. Po powrocie objął tam stanowisko kierownika. W międzyczasie, Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczął przeciw niemu IV 1945 r., uprzedzając mające nastąpić aresztowanie, „Ogień” powrócił „do lasu” zrywając z nowymi władzami i rozpoczynając z nimi walkę. Wkrótce stał się dowódcą największego zgrupowania antykomunistycznej partyzantki na tym terenie. W jej szeregach znalazło się wielu byłych żołnierzy AK. Kuraś uznał za wrogów wszystkich tych, którzy z bronią w ręku umacniali niechciany ustrój. Spośród nich do najgroźniejszych zaliczył żołnierzy NKWD i funkcjonariuszy UB. Jego akcje wymierzane były również przeciw instytucjom państwowym i obiektom gospodarczym. Służyły też tzw. dyscyplinowaniu społeczeństwa, poprzez likwidację kolaborantów czy pospolitych przestępców. Niemały udział miały tu również różnego rodzaju rekwizycje i kontrybucje. Niestety wśród akcji przeprowadzonych przez „ogniowców” są również takie, które do dzisiejszego dnia nie są jednoznacznie wyjaśnione i które ciągle budzą wątpliwości. Najczęściej stawiane przeciw niemu zarzuty, mają swoje źródło w tzw. „Dzienniku Ognia”. Warto wiedzieć, że tak nazwano przejęty przez UB zbiór luźnych notatek Kurasia, który został opublikowany przez Stanisława Wałacha oraz Władysława Machejka, lecz w mocno różniących się wersjach. Oryginał, co znamienne, zaginął. Kontrowersje wokół działalności Kurasia, w dużej części związane są z uznaniem za prawdziwe informacji zawartych w powojennej propagandzie. Wiążą się również z okresem działań, który był przełomowym dla partyzantki. Akcje, które podczas wojny oceniano jako niezbędne i konieczne, kiedy „wróg” był jasno zdefiniowany, zaczęły budzić wątpliwości po jej dla PUBP w Nowym Targu, najważniejszą sprawą stało się rozbicie zgrupowania „Ognia”. Jednak nie było to takie proste. Kuraś, mający ogromne doświadczenie partyzanckie, opierając się na znakomicie rozbudowanej siatce informatorów, zmieniając często miejsca pobytu, skutecznie wymykał się milicyjnym obławom. Miał przy tym duże poparcie w środowisku wiejskim. Do walki skierowano w końcu oddziały WOP, które zastąpiły wojska NKWD w służbie granicznej. Rozpoczęto również, coraz bardziej umiejętnie kierowaną kampanię propagandową, celem pozbawienia „Ognia” poparcia w społeczeństwie. Posłużono się nawet osobą kpt. Juliana Zapały – legendarnego „Lamparta”, którego nakłoniono do podpisania apelu „Do kolegów Ogniowców”, w którym namawiał ich do ujawniania się. Te wszystkie działania przyniosły w końcu lutego 1947 r., kierownikowi PUBP w Nowym Targu Adamowi Podstawskiemu, udało się zwerbować nowego agenta, któremu nadano pseudonim „Orientacyjny” (Stanisław Byrdak). Ten wkrótce złożył meldunek o lokalizacji obozu sztabu „Ognia”. Obóz ten umiejscowiony był na „Wspólnej Młace” położonej w masywie Kudłonia. O świcie 18 lutego, kpt. Władysław Dworakowski wraz z żołnierzami KBW i funkcjonariuszami UB, dotarli na miejsce i uderzyli na obóz. Po krótkiej walce „ogniowcy” wycofali się. Oddział podzielony został na małe grupy, które znalazły schronienie w okolicznych wsiach i osiedlach. Kuraś w towarzystwie najbliższych współpracowników postanowił przeczekać najpierw w Waksmundzie, a następnie w domu Józefa Zagaty w Ostrowsku. Kolejny donos „Orientacyjnego” sprawił, że 21 lutego dom Zagaty, a następnie sąsiedni dom Pacha został otoczony. W trakcie walki, osaczony „Ogień” nie chcąc dostać się do niewoli strzelił sobie w skroń. Ranny, dowieziony do szpitala w Nowym Targu, zmarł w nim 22 lutego 1947 dzisiaj nieznane jest miejsce jego 4Подобається Поширити Поскаржитись Завантажити Прикріпити Соціальні мережі Змінити публікацію Видалити публікацію (...)W wojsku myślałem że jestem incognito. Zbigniew Kuraś i koniec. Ale spotkałem się z kolegami, jeden z nich był pisarzem sztabowym i mówi: Zbyszek ty tam w papierach coś masz. Udaję głupiego. Ale co? Nie przyszło mi nawet na myśl, że tam może być coś takiego. W wolnej chwili przyszedłem do niego, pokazał mi papiery i faktycznie było:„Zbigniew Kuraś syn bandyty Ognia”.I to szło za mną cały …Більше(...)W wojsku myślałem że jestem incognito. Zbigniew Kuraś i koniec. Ale spotkałem się z kolegami, jeden z nich był pisarzem sztabowym i mówi: Zbyszek ty tam w papierach coś masz. Udaję głupiego. Ale co? Nie przyszło mi nawet na myśl, że tam może być coś takiego. W wolnej chwili przyszedłem do niego, pokazał mi papiery i faktycznie było:„Zbigniew Kuraś syn bandyty Ognia”.I to szło za mną cały czas, no ale to też trzeba było przeżyć. Potem pracowałem w Czarnym Dunajcu i Rabce jako technik weterynarii i tam też dało się bardzo odczuć, to moje pochodzenie. Bardzo mi w życiu zaszkodziło. Takie mieli dyrektywy, żeby dać mi w kość. To się odbiło na moim zdrowiu, na moim koledzy w pracy mnie pytali dlaczego „Ogień” drugi raz poszedł w góry („Ogień” w 1945 tworzył Milicję Obywatelską w Nowym Targu, ale nie podporządkował się partyjnej władzy i zdezerterował, a wraz z nim wielu jego ludzi – red.). Dlaczego? Bo musiał. Do nich to jednak nie docierało, byli już na fali ormowskiej, takiego paskudnego donosicielstwa, to było najgorsze. Inni mogli kraść, mogli nie przychodzić do pracy, wystarczyło jednak, że ja raz nie przyszedłem i zaraz był krzyk i oskarżenia że coś kombinuję. No, a co ja mogłem kombinować? Ja chciałem normalnie żyć i pracować.(W 2006 roku – red.) w Zakopanem odsłonięto pomnik ojca. Przed tym wydarzeniem dzwonili do mnie znajomi i mówili, że w końcu doczekam się tej sprawiedliwości i ludzie poznają prawdę o tym, skąd się wzięło to nazwanie ojca „bandytą”. To było dla mnie naprawdę wzruszające i piękne. Przy odsłonięciu pomnika w Zakopanem, to już była faktycznie taka pompa (w uroczystości uczestniczył prezydent RP Lech Kaczyński – red.).Chociaż wtedy również wielu się sprzeciwiało. Nawet Słowacy sprzeciwiali się i chcieli ingerować w decyzję polskich władz (według Ludomira Molitorisa z Towarzystwa Słowaków, w Polsce podczas swej działalności na Spiszu i Orawie Kuraś nękał tam zamieszkujących Słowaków, dopuszczał się zbrodni i grabieży – red.).Pamiętam, jak – jako chłopiec – stałem wśród ludzi w wielkiej kolejce przy kiosku ruchu, by kupić gazetę. Nie pamiętam już teraz nawet jaką. W niej były odcinki książki Machejka „Rano przyszedł huragan” (Władysław Machejek, sekretarz powiatowy PPR w Nowym Targu, brał udział w akcjach MO i KBW przeciw partyzantom Józefa Kurasia. W 1955 wydał powieść „Rano przeszedł huragan”, w której opublikował rzekomy pamiętnik Kurasia, do dziś cytowany jako autentyk – red.).To nie była ładna książka, ale władzom bardzo odpowiadała, bo w niej obrzucano fałszem i zakłamaniem działalność „Ognia”. No i tak ludzie to kupowali, bo nie było innej wiedzy na ten temat. Kupowali, czytali i komentowali. Coś usłyszeli. A to, że kogoś napadł. A to się czasami ubowcy przebierali za partyzantów, a czasem ktoś inny się taki przypadek kiedy siostrze zginął brat i przez trzydzieści lat miała pretensje do ogniowców. A dopiero po latach okazało się, że za śmiercią jej brata stali ubowcy. Innym razem znowu wyklinali, że nigdy „Ogniowi” nie wybaczą, bo ogniowcy przyszli do ich domu zabrać świnie i na to wpadli ubowcy. W wyniku wymiany ognia zginął ojciec – jedyny żywiciel rodziny. Po latach okazało się, że to brat rodzony ściągnął tych ubowców do domu i taka była prawda. Ale jak to ludziom wytłumaczyć, gdy często powielają tyle kłamstw i niesprawdzonych historii. Oni nadal nie wiedzą na czym polegała tamta walka, co się wtedy naprawdę działo i uważam że „Ogień” był taką wygodną choinką, na której można wieszać było wszystko: i mord Żydów, których nie zabił, mord Łatanków z Gronkowa, z którymi wcześniej byli kolegami. Oni byli kilkakrotnie ostrzegani. Ludzie ze wsi chodzili do ojca na skargi na nich, że kradli krowy, jak teraz kradnie się samochody. Prosili, by wymierzyć im sprawiedliwość. To byli złodzieje, zwykli Zbigniew Kuraś o ojcu:"Ja się urodziłem w Krakowie, a potem mama zapakowała mnie do wagonu towarowego i przy minus 30 stopniach zajechaliśmy do Warszawy. Tam dotarła do nas wiadomość o śmierci ojca. No i tam matka ujawniła na UB nasze istnienie. Po tym już śmiało wróciliśmy do domu w Nowy Targu. Do domu, to może za dużo powiedziane, bo mieliśmy tu tylko jeden mały pokoik, a naokoło byli …БільшеZbigniew Kuraś o ojcu:"Ja się urodziłem w Krakowie, a potem mama zapakowała mnie do wagonu towarowego i przy minus 30 stopniach zajechaliśmy do Warszawy. Tam dotarła do nas wiadomość o śmierci ojca. No i tam matka ujawniła na UB nasze istnienie. Po tym już śmiało wróciliśmy do domu w Nowy Targu. Do domu, to może za dużo powiedziane, bo mieliśmy tu tylko jeden mały pokoik, a naokoło byli przyjezdni lokatorzy i funkcjonariusze UB. Były momenty nieprzyjemne, bo nas od bandytów wyzywali i w takiej pogardzie mieli. Mieli do tego prawo, mieli takie przyzwolenie. To było przykre i taki epizod. Mieszkał u nas taki ubowiec, bardzo zły – tak mówili, był też drugi, który tam kończył bić (na UB – red.) a potem przychodził do domu i bił jeszcze żonę. Kiedyś w jakimś takim „amoku” dobroci, wziął mnie za rękę i zaprowadził do sklepu, a w sklepie taka długa kolejka była. On krzyczy na cały głos: tu dla syna „Ognia” czekoladę proszę. Taki zdziwiony stałem, a on mnie trzymał za rękę. Tę czekoladę dostałem, do domu pobiegłem i pomyślałem: „no nie są przecież tacy źli”. A wieczorem, jak się napili, to zaczęli strzelać, a u nas są drewniane sufity, więc kule leciały. Mama mnie przykryła pierzyną i jeszcze nakryła mnie swoim ciałem, żeby mnie chronić. Takie to były różne niemiłe niespodzianki. Czekolada okazała się gorzką, w miarę upływu czasu, już sam wychodziłem na ulicę no i też się spotykałem z różnymi… Czasem mi dokuczali. A w szkole podstawowej to już wyraźnie widziałem różnicę między innymi uczniami a mną. W średniej miałem już zupełnie przechlapane. Był taki jeden nauczyciel, który mnie bardzo, bardzo nie lubił, no i miałem z tego przykre konsekwencje, wtórowali mu też inni. Nic nikomu nie zrobiłem, a tak jakoś się to wszystko nie człowiek, to patrzy jak tego oceniają, jak innego oceniają i widzi, że się taka wielka niesprawiedliwość dzieje, a dlaczego…? To sobie sam musiałem pisać listy do Pana Boga ze skargą i tak żyć. Później poszedłem do wojska. Wojsko mi odpowiadało, chociaż jak jechałem to mi mówili „tam cię już wykończą”. Ale ja też zrobiłem jeden numer, o którym nie chcę wspominać i po prostu wyszedłem zadowolony. Potem praca, ale tam też już wiedzieli…" Download: A potem nazwali go Bandytą (2002) 348,96 MB Czas trwania: 55 min * Film dokumentalny * Produkcja: Polska * Rok produkcji: 2002 * Dane techniczne: Barwny. 55 Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu - urodził się (1915) i mieszkał w Waksmundzie. W ciągu zaledwie czterech lat (1943 - 1947) stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Od nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę, poprzez członkostwo w AK, "romans" z ludowcami i "karierę" w UB doszedł do postawy skrajnie opozycyjnej wobec władzy komunistycznej i do końca swojego krótkiego zresztą życia (w 1947 roku miał zaledwie 32 lata) walczył wraz ze swoim wiernym oddziałem przeciwko władzy ludowej. Zdradzony przez krajan, otoczony przez wrogów, próbował popełnić samobójstwo. Przewieziony ranny do szpitala, (prawdopodobnie) zażył tam truciznę. Był ofiarą, oprawcą, swoistym fenomenem. Praktycznie "ocenzurowany" od chwili śmierci aż do dziś. Dziś słowo "Ogień" wciąż budzi skrajne emocje. Na jego dźwięk AK-owcy odwracają głowy ze wzgardą, UB-owcy spluwają, sąsiedzi i krewni uparcie milczą, a dawni podkomendni opowiadają mit kończący się rytualnie którąś z pieśni o "Ogniu". Józef Kuraś nie miał pogrzebu. Jego ciała nie wydano rodzinie. Wieść niesie, że przeznaczono je studentom medycyny "dla nauki", a ci, dowiedziawszy się, kogo "poćwiartowali", złożyli i w tajemnicy pochowali szczątki. "Ognia" nie ma także i Podhale. O to przecież chodziło. Czasem tylko starzy górale śpiewają tragiczne konflikt ocen ciągnie się już całe dziesięciolecia. Wciąż trwają medytacje nad tęskniącym, ale zagubionym człowiekiem, który pozostawił niegdyś swoim zwichrzonym życiem tyle nierozstrzygniętych pytań. Pytań kłopotliwych do dziś. Być może dopiero śmierć tych skłóconych ze sobą ludzi jednego pokolenia uspokoi wreszcie Podhale, które w tym filmie jest metaforą całej Polski. # Reżyseria: Grzegorz Królikiewicz# Asystent reżysera: Jacek Królikiewicz# Scenariusz: Grzegorz Królikiewicz# Dokumentacja: Michał Bukowski# Zdjęcia: Stanisław Ścieszko# Współpraca operatorska: Reflex Film# Muzyka: Jan Kanty Pawluśkiewicz ("Nieszpory Ludźmierskie" do słów Leszka A. Moczulskiego) Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego ... Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu - urodził się (1915) i mieszkał w Waksmundzie. W ciągu zaledwie czterech lat (1943 - 1947) stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Od nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę, poprzez członkostwo w AK, "romans" z ludowcami i "karierę" w UB doszedł do postawy skrajnie opozycyjnej wobec władzy komunistycznej i do końca swojego krótkiego zresztą życia (w 1947 roku miał zaledwie 32 lata) walczył wraz ze swoim wiernym oddziałem przeciwko władzy ludowej. Zdradzony przez krajan, otoczony przez wrogów, próbował popełnić samobójstwo. Przewieziony ranny do szpitala, (prawdopodobnie) zażył tam truciznę. Był ofiarą, oprawcą, swoistym fenomenem. Praktycznie "ocenzurowany" od chwili śmierci aż do dziś. Dziś słowo "Ogień" wciąż budzi skrajne emocje. Na jego dźwięk AK-owcy odwracają głowy ze wzgardą, UB-owcy spluwają, sąsiedzi i krewni uparcie milczą, a dawni podkomendni opowiadają mit kończący się rytualnie którąś z pieśni o "Ogniu". Józef Kuraś nie miał pogrzebu. Jego ciała nie wydano rodzinie. Wieść niesie, że przeznaczono je studentom medycyny "dla nauki", a ci, dowiedziawszy się, kogo "poćwiartowali", złożyli i w tajemnicy pochowali szczątki. "Ognia" nie ma także i Podhale. O to przecież chodziło. Czasem tylko starzy górale śpiewają tragiczne konflikt ocen ciągnie się już całe dziesięciolecia. Wciąż trwają medytacje nad tęskniącym, ale zagubionym człowiekiem, który pozostawił niegdyś swoim zwichrzonym życiem tyle nierozstrzygniętych pytań. Pytań kłopotliwych do dziś. Być może dopiero śmierć tych skłóconych ze sobą ludzi jednego pokolenia uspokoi wreszcie Podhale, które w tym filmie jest metaforą całej Polski. Dokumentalny Bohaterem tego dokumentu Grzegorza Kró ... Dokumentalny Bohaterem tego dokumentu Grzegorza Królikiewicza jest Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu. Urodzony w 1915 roku, mieszkał w Waksmundzie. Stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci tamtych stron. Wszystko to zdarzyło się w przeciągu czterech lat (1943 - 1947), kiedy to Jerzy Kuraś stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Zasłynął ze swej ogromnej nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę. Potem był członkiem AK. Następnie współpracował z ludowcami i zrobił "karierę" w UB. Szybko jednak doszedł do postawy skrajnie opozycyjnej wobec władzy komunistycznej. Do końca życia walczył wraz ze swym oddziałem z władzą ludową. Żył zaledwie 32 lata. Zdradzony przez krajan, otoczony przez wrogów, próbował popełnić samobójstwo. Przewieziony ranny do szpitala, (prawdopodobnie) zażył tam truciznę. Od tamtej pory w Polsce nie wymawiano jego nazwiska. Zapomniano o nim. Choć "Ogień" wciąż nasuwał wspomnienia... Bohaterem dokumentu jest Józef Kuraś - "Ogień" - pochodz ... Bohaterem dokumentu jest Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu. Urodzony w 1915 roku, mieszkał w Waksmundzie. Stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci tamtych stron. Wszystko to zdarzyło się w przeciągu czterech lat (1943 - 1947), kiedy to Jerzy Kuraś stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Zasłynął ze swej ogromnej nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę. Potem był członkiem AK. Następnie współpracował z ludowcami i zrobił "karierę" w UB. Szybko jednak doszedł do postawy skrajnie opozycyjnej wobec władzy komunistycznej. Do końca życia walczył wraz ze swym oddziałem z władzą ludową. Żył zaledwie 32 lata. Zdradzony przez krajan, otoczony przez wrogów, próbował popełnić samobójstwo. Przewieziony ranny do szpitala, (prawdopodobnie) zażył tam truciznę. Od tamtej pory w Polsce nie wymawiano jego nazwiska. Zapomniano o nim. Choć "Ogień" wciąż nasuwał wspomnienia... Bohaterem tego dokumentu Grzegorza Królikiewicza jest ... Bohaterem tego dokumentu Grzegorza Królikiewicza jest Józef Kuraś - "Ogień" - pochodzący z góralskiego silnego rodu. Urodzony w 1915 roku, mieszkał w Waksmundzie. Stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci tamtych stron. Wszystko to zdarzyło się w przeciągu czterech lat (1943 - 1947), kiedy to Jerzy Kuraś stał się najpierw najjaśniejszą, a potem najbardziej posępną legendą Tatr. Zasłynął ze swej ogromnej nienawiści do hitlerowców, którzy zamordowali jego rodzinę. więcej plików z tego folderu...

a potem nazwali go bandytą